Kosmiczne zachwyty

By Neil deGrasse Tyson

549 ratings - 3.89* vote

Edycja polska książki Death by Black Hole została podzielona na dwa tomy: Kosmiczne zachwyty i Kosmiczne rozterki. Czy można badać kosmos zwykłym kijem? Jaki kolor ma wszechświat? Czy stojąc na szczycie Mount Everestu, jesteśmy najdalej od środka Ziemi? Dlaczego wydostanie się z wnętrza Słońca zajmuje światłu aż 5000 lat? Czy w pasie asteroid faktycznie tak łatwo zalicz Edycja polska książki Death by Black Hole została podzielona na dwa tomy: Kosmiczne zachwyty i

... more

Book details

Hardcover, 304 pages
November 14th 2018 by Insignis

(first published November 2006)

Original Title
Death by Black Hole: And Other Cosmic Quandaries (Sections 1–3)
ISBN
836607143X (ISBN13: 9788366071438)
Edition Language
Polish

Community Reviews

Zaksiazkowane

3.5 początek był swietny, ale im dalej tym bardziej mętnie ??‍♀️

Paweł

Tytuł nie ma zbyt wiele wspólnego z zachwytami, po prostu jest to astrofizyka dla zabieganych 2.0. Tak jak nazywa się kwarki , tytuł tej książki służy tylko odróżnieniu jej od pozostałych. Tematy gładko przewijają się w logicznym cyklu, ciągle utrzymując zainteresowanie. Dowiedziałem się dzięki niej kolejnych niuansów świata w którym żyję, a to, jak na tak krótką i lekko napisaną książkę, wystarczająca rekomendacja.

Anna

Warto przeczytać, jest tu sporo ciekawostek dotyczących Układu Słonecznego.

Aga

Byłyby trzy gwiazdki, ale dodatkowa gwiazdka należy się redaktorowi wydania polskiego. Pan Tomasz Brzozowsiki nie tylko uaktualnił, to co się zdezaktualizowało, ale reagował też w sytuacjach, gdy autor trochę przesadza z uogólnianiem lub skrótami.

Aleksandra

błagam, niech ktoś przestanie wydawać te książki po polsku, już wystarczy. naprawdę.

Hania

Do połowy bardzo ciekawe, od połowy raczej średnio - zaczęłam się nudzić. Dla fanów fizyki może być bardzo ciekawe.

Annoyingbooknerd

2.75Pomijając już tego nieszczęsnego Duńczyka, który raczej jest winą tłumacza/redakcji niż autora to szału nie ma. Raczej dla osób niemających wiele wspólnego z fizyką. Audiobook spoko do posłuchania np. przy sprzątaniu/ gotowaniu bo nie wymaga dużego zaangażowania intelektualnego.

Oxuria

„Współcześni naukowcy w niczym nie ustępują Supermanowi – przynajmniej jeśli chodzi o rentgenowski wzrok. Może i Superman jest trochę silniejszy niż przeciętny astrofizyk, ale za to my jesteśmy w stanie »widzieć« w każdym zakresie widma elektromagnetycznego. Brak tej umiejętności czyniłby z nas nie tylko ślepców, ale i ignorantów – wiele zjawisk astrofizycznych można bowiem dostrzec tylko przez niektóre okna spektralne”.

Chyba każdy w dzieciństwie miał swój wymarzony zawód – nie będę się kryła i przyznam, że mnie ciągnęło do różnych dziwnych rzeczy i od zawsze lubiłam poszperać na temat nieba, gwiazd i tego wszystkiego, co dotyczy kosmosu. W pewnym okresie mojego życia chciałam być nawet astronautą, ale później, jak można się domyślić, dopadła mnie rzeczywistość. Zostały mi tylko filmy, książki i cała reszta kosmicznej zajawki, której ostatnio trochę jest w sieci i na półkach w księgarniach.

Jedną z takich właśnie pozycji jest książka „Kosmiczne zachwyty” Neila deGrasse Tysona – amerykańskiego astrofizyka, który m.in. prowadził narrację w popularnonaukowym serialu pod tytułem „Cosmos: A Spacetime Odyssey”. Zawiera ona w sobie osiemnaście esejów (odpowiednio zaktualizowanych) autora, które wcześniej już publikowane były w magazynie „Natural History” w kolumnie „Universe”. Książka wydana jest w trochę mniejszym formacie niż regularnie, w dodatku w grubej, przyjemnej w dotyku okładce, ale dzięki temu jest bardzo poręczna i wygodnie się ją czyta. Tym, co najbardziej zachwyciło mnie w tym zbiorze, jest podejście Tysona do Czytelnika – odnosiłam wrażenie, że jestem gdzieś na pogawędce ze starym przyjacielem, który jest po prostu trochę mądrzejszy ode mnie i wie, jak przekazać mi swoją wiedzę. Autor cały ten naukowy, fizyczny bełkot przekłada na codzienne przykłady, lawiruje pomiędzy wzorami i pojęciami, ale w taki sposób, by nie przytłoczyć. Pojawiają się nawet nawiązania do współczesnej popkultury, m.in. do „Star Treka”.

„Nie twierdzę, że wiem, kiedy i gdzie nastąpi koniec nauki, ani czy kiedykolwiek do tego dojdzie. Wiem natomiast, że jesteśmy głupsi, niż potrafimy to przed sobą przyznać. To bardziej ograniczenia naszych zdolności umysłowych niż nauki jako takiej przekonują mnie, że dopiero zaczynamy odkrywanie wszechświata”.

Szczerze mówiąc, „Kosmiczne zachwyty” czytałam długo. Nie dlatego, że raziła mnie cała ta naukowa otoczka – wręcz przeciwnie! Wystarczał mi jeden rozdział – czyli esej – na dzień lub parę dni, bo inaczej o wszystkim zapomniałabym zaraz po odłożeniu książki. Nauką za pośrednictwem Neila deGrasse Tysona można się delektować i z tego korzystałam. Wam, spragnionym wiedzy, również polecam, bo warto!

Redrumfoeceip


Kim jest Tyson przedstawiać nie trzeba, ale zrobię to gwoli przypomnienia- Neil jest astrofizykiem odpowiadającym za wyniesienie serialu Kosmos legendarnego Sagana na łono XXI wieku i z tego ja go głównie znałem (i kilku uszczypliwych i bardzo trafnych tweetów które cyklicznie wstawia). Jego pierwszej książki na polski rynek nie czytałem ("Astrofizyka dla zabieganych") ale zamierzam, jednak w odległej przyszłości. Dlaczego? A no dlatego, że "Kosmiczne Zachwyty" bądź co bądź są dziełem osoby o lekkim piórze, która trudne zagadnienia potrafi obrać w proste frazesy i przykłady (moim zdaniem nawet za proste i zbyt ogólnikowe) jednak jeśli ktoś obejrzał Cosmos: A Spacetime Odyssey i przeczytał coś tematycznego wcześniej- w moim przypadku "Wszechświat w twojej dłoni" który uważam za o wiele bardziej dokładniejszy, skrupulatniejszy i co za tym idzie- trudniejszy w przyswojeniu- będzie fragmentami miał wrażenie, jakby dany temat mielił już co najmniej kilkukrotnie. ALE w takich książkach zawsze dobre są takie sytuacje, w moim odczuciu, z tego względu, że informacje się nam utrwalają (a ja mam spory problem z zapamiętywaniem tego wszystkiego). Gdybym miał dalej wymieniać wady byłoby to brak graficznych przykładów- niemal zupełny (niemal, bo mamy kilka podkreślonych słów z dużej litery...) i bardzo ogólne podejście do tematu. Czasami odjedzie z rozmyślaniami, i jak we wcześniej wspomnianym "Wszechświat..." działało to świetnie bo szedł z nurtem, tak tutaj szybko wraca do tematu.
Poza tym- sporo anegdotek, naprawdę lekkie pióro i dobry humor i po prostu całkiem sporo wiedzy ogólnej o zjawiskach zachodzących na Ziemi jak i poza nią.

Bardzo polecam, ale jeśli zjadasz takich książek kilka w roku to może cię znudzić.

Marcin Roszkowski

Neil deGrasse Tyson to znany popularyzator nauki, osobowość telewizyjna i astrofizyk. Ze swadą równą swoim kolorowym kamizelkom opowiada o tajemnicach kosmos, historii badania wszechświata i wielu różnych rzeczach. Zachęcony jego programem Star*Talk i "Astrofizyką dla zabieganych", sięgnąłem po "Kosmiczne zachwyty. Jak widać z oceny powyżej, do zachwytu mi daleko.

"Kosmiczne zachwyty" to zbiór felietonów, które Tyson pisał przed laty do gazety. Zbiór felietonów ma to do siebie, że przypomina zbiór opowiadań: znajdą się lepsze, znajdą się gorsze, a myśl przewodnia jest zwykle dość ogólna. Tak jest i tutaj, znajdziemy teksty ciekawe, trudne, a niekiedy napisane chyba na siłę. Niestety, w sporej części też nieaktualne, bowiem pochodzą z zeszłego dziesięciolecia.

Książka ma swoje momenty, ale jest taką kompilacją. Dla polskiego czytelnika nie stanowi przynajmniej recyklingu, bo zapoznajemy się z nimi pierwszy raz, u nas NdGT nie publikuje, ale jest zdecydowanie słabsza od poprzedniej pozycji.

Topics